Po poradę

Mój mąż, którego zawsze uważałam za bardzo ambitnego i aktywnego człowieka od pewnego czasu zmienił się nie do poznania. Gdybym była fanką seriali science-fiction pewnie pokusiłabym się o stwierdzenie, że pewnego wieczoru przyleciało UFO, zabrało mojego męża na swój statek, a na jego miejsce podstawiło jakąś marną imitację człowieka, za którego wyszłam. Fanką fantastyki nie jestem, więc muszę przyznać, że z moim mężem dzieje się coś bardzo złego – coś, czego nie potrafię zidentyfikować, a przez to nie mogę mu pomóc. Gdy próbuję jakoś zapytać o przyczynę zmiany w mężu, ten udaje, że wszystko jest w porządku, a ja jak zwykle histeryzuję. Mąż ma 33 lata, na andropauzę jest jeszcze za wcześnie, dlatego tak bardzo martwię się o małżonka.

Karol jeszcze parę miesięcy temu był zadowolonym z pracy, aktywnym i bardzo pracowitym człowiekiem. Pracował jako specjalista ds. kadrowych Katowice (co z resztą robi nadal) i cieszył się z każdego dnia. Po przyjściu do domu i zjedzeniu obiadu niemal natychmiast wychodził na trening piłki nożnej lub pobiegać do parku. Nie lubił bezczynności i spędzania czasu na kanapie. To właśnie dzięki jego namowom wzięliśmy ze schroniska małego psiaka, którego Karol codziennie zabierał na długie spacery.

Teraz to ja zajmuję się naszym kundelkiem, Minimkiem. Z męża uleciała cała radość życia i chęci na cokolwiek. Jestem poważnie zmartwiona jego stanem i zastanawiam się czy czasem nie powinnam iść po poradę do specjalisty.

Dodaj komentarz