Na drugą półkulę

Do końca dnia pracy nie pozostało więcej jak dwie godziny, co napawa mnie dzikim optymizmem i wielką radością. Oczywiście zawsze cieszę się z możliwości zakończenia pracy i wyjścia do domu, jednak dzisiaj moja radość jest kilkakrotnie większa, a wszystko przez to, że ten weekend jest początkiem mojego dwutygodniowego urlopu, który postanowiłam wykorzystać dość oryginalnie, ponieważ w styczniu. Większość moich znajomych z pracy czeka do wakacji za swoim urlopem, jednak ja mam zamiar wypocząć właśnie teraz. Czy nie odstrasza mnie brzydka pogoda i chlapa na zewnątrz? Nie, w żadnym wypadku, bo swojego urlopu nie spędzę w Polsce, gdzie jest zimno i ponuro, a gdzieś, gdzie obecnie panuje pełnia lata – w Australii.

Co roku w styczniu wylatuję na dwa tygodnie do Australii, gdzie mieszka moja siostra, Natalia, razem ze swoim mężem. Podróż zajmuje mi zazwyczaj około 24 godzin, mam przesiadki, jednak koniec końców jestem bardzo zadowolona. Co ma jeden dzień niewygody do 12 dni słodkiego lenistwa na pięknych, gorących plażach? Jestem wielką szczęściarą, że za cenę samego biletu w tę i z powrotem funduję sobie dwutygodniowe wakacje w pięknym miejscu, które dodatkowo wykorzystuję na spotkanie z rodziną. Wcale mi nie żal, że zostawiam Polskę i swoją pracę, specjalista ds. kadrowych Zielona Góra. Po powrocie na pewno wszystko będzie na mnie czekało, ale teraz czas na wypoczynek, relaks i piękną pogodę. Nie obawiajcie się mi zazdrościć – ja na waszym miejscu też bym sobie zazdrościła!

Dodaj komentarz