Wejście smoka

Ostatnia rozmowa kwalifikacyjna na stanowisko specjalisty ds. kadrowych nie poszła mi zbyt dobrze, choć nie mogę powiedzieć, że nie zrobiłem wrażenia na komisji rekrutacyjnej. Zrobiłem, i to spore, jednak zupełnie nie takie, jakiego bym oczekiwał. Trudno będzie pogodzić mi się z faktem, że przez swoją nieuwagę i nieprofesjonalne zachowanie straciłem możliwość dostania pracy w dziale kadr, specjalista ds. kadrowych Radom, jednak człowiek jest omylny i czasami zdarzają się mu różne, przykre doświadczenia. Szkoda, że mi takie rzeczy zdarzają się nagminnie i sam siebie uważam za wielkiego pechowca.

Na ostatnią rozmowę kwalifikacyjną zostałem zaproszony na godzinę dość późną, bo 17.00. Jestem przyzwyczajony do rannego przeprowadzania rozmów, dlatego późna pora spotkania była dla mnie zaskakująca i motywująca. Skoro nie wychodziła mi autoprezentacja  w godzinach rannych, to może wieczorem uda mi się zrobić wrażenie? Siedząc w holu i oczekując na swoją porę wejścia na rozmowę miła pani sekretarka zaproponowała mi kawę. Początkowo chciałem odmówić, jednak uznałem, że może warto by było czymś się wzmocnić, dlatego ochoczo zgodziłem się na jej propozycję. Popijałem pyszną kawę z ekspresu siedząc na fotelu i jeszcze raz obmyślając strategię przyjętą podczas rozmowy. Pojawienie się przedstawiciela komisji przed kanapą wyrwało mnie z rozmyślań i zupełnie zbiło z tropu, dlatego niechcący przechyliłem filiżankę w stronę pracownika firmy i wylałem jej zawartość wprost na spodnie i buty rozmówcy. Myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Od razu zacząłem przepraszać i ścierać resztki kawy swoją chusteczką, jednak na nic się to zdało. Na spodniach pozostała ogromna plama, podobna do tej widniejącej na moim honorze.

Dodaj komentarz