Dress code na rozmowie w sprawie pracy.

jak ubrać się na rozmowę kwalifikacyjnąKiedy idziesz na rozmowę w sprawie pracy, zastanawiasz się nad wieloma kwestiami. Nic dziwnego, chcesz w końcu dobrze wypaść. Starannie przygotowujesz się zatem na spotkanie rekrutacyjne. Dokładnie czytasz wszystko co tylko możesz na temat firmy, do której aplikowałeś. W ogłoszeniu o pracę zostało przecież niewiele napisane na temat organizacji. Na twojej głowie jest zatem zapoznanie się z informacjami dostępnymi w Internecie.

Ale pozyskanie wiedzy na temat działalności firmy, jej misji, wizji, osiągnięć to jeszcze nie wszystko. Niezmiernie ważne jest przecież pierwsze wrażenie. Zależy nam na tym, aby było jak najlepsze. Jak ubrać się na spotkanie w sprawie pracy?

Pierwszym krokiem jaki możemy zrobić, jest popytanie wśród znajomych, albo znajomych znajomych. Nikt tak dobrze nie będzie wiedział, jakie panują zasady, jak osoby siedzące wewnątrz organizacji. Jeśli nie posiadamy znajomości, możemy poszukać zdjęć lub filmów z życia firmy. W dzisiejszych czasach coraz częściej organizacje publikują filmy korporacyjne, żeby pokazać się kandydatom z jak najlepszej strony.

Jeśli uda nam się określić niepisane zasady, zgodnie z którymi pracownicy ubierają się na co dzień do pracy w tejże organizacji – super. Jeśli nie, pozostaje nam klasyczna elegancja: mężczyźni garnitur (niekoniecznie z krawatem) i pantofle, kobiety: garsonka, lub garnitur damski.

Oczywiście można również wybrać opcję casualowej elegancji: jakaś koszula, spodnie chinosy, pantofle możemy również zamienić na obuwie nieco mniej oficjalne. Taką opcję możemy zastosować tylko wówczas, jeśli nie wybieramy się do banku, do poważnej instytucji państwowej, bądź na kierownicze stanowisko pracy. Bądź co bądź, to jednak stanowisko na które aplikowaliśmy, również może nam sporo podpowiedzieć w tej kwestii.  Jeśli chcemy zyskać przychylność Specjalisty ds. Rekrutacji już przy pierwszym kontakcie, dobrze przemyślmy kwestię ubioru.

Wymiana prezentów

w88

Po Świętach Bożego Narodzenia zawsze przychodzi ten czas, w którym należy poważnie zastanowić się nad tym czy wszystkie świąteczne prezenty przypadły nam do gustu i czy na pewno nie można by któregoś wymienić w sklepie. Ja każdego roku mam te same problemy i rozterki, choć zazwyczaj kończą się one próbami wymiany towarów na inne. Z rodziną już jakiś czas temu umówiliśmy się, że do każdego prezentu załączamy paragony – niby odbiera to trochę magii prezentom, ale jest bardzo ekonomiczne. Praktycznie każdego roku któryś z otrzymanych prezentów idę wymienić do sklepu, bo zawsze zdarzy się ktoś, kto zupełnie nie wstrzeli się w podarek dla mnie. W tym roku chyba zdecyduję się oddać zestaw filiżanek do herbaty, który nie dość, że bardzo mi się nie podoba, to jeszcze zupełnie mi się nie przyda. Podobnych zestawów mam już dwa komplety i niestety ani jednego nie używam.

Inną opcją zamiast oddawania prezentu do sklepu jest zatrzymanie go i zostawienie dla kogoś innego. Za jakiś czas imieniny ma moja dobra przyjaciółka z pracy, która podobnie jak ja pracuje jako specjalistka ds. kadrowych Lubin. Henia zawsze lubiła się we wszelkiego rodzaju porcelanie, dlatego zestaw filiżanek może ją ucieszyć. Jeszcze zastanowię się co zrobić, na zwrot porcelany mam jeszcze pół miesiąca.

Ciekawe czy prezenty zrobione przeze mnie spodobały się wszystkim obdarowanym i czy nikt nic nie wymienił. Mam nadzieję, że w tym roku utrafiłam z podarkami.

Zły czas na urlop

s88Zaczynam żałować, że w tym roku wyjątkowo zdecydowaliśmy się mężem zaplanować swój urlop na początek czerwca. Przed urlopem ta decyzja wydawała mi się najlepszą z możliwych. Dzięki takiemu terminowi udało nam się znaleźć bardzo tanie wczasy za granicą, za które w lipcu i sierpniu musielibyśmy zapłacić o wiele więcej. Teraz, w połowie wakacji już nie jestem taka przekonana, czy decyzja ta była dobra. Teraz żałuję strasznie, bo podczas gdy moje inne koleżanki z kadr idą na urlop i dzielą się swoimi wrażeniami z wypoczynku ja muszę pracować i wypoczywać mogę jedynie w weekendy. A w weekend jak to w weekend zawsze jest dużo pracy, więc wypoczynek zepchnięty zostaje na drugi tor. Gdy ma się własny dom weekend wykorzystuje się na zadbanie o jego kondycję. A to trzeba skosić trawnik, a to opielić grządki, a to wysprzątać wszystkie pomieszczenia od podłóg aż po sufity.

Lubię swoją pracę specjalistki ds. kadrowych Suwałki, bo przez 30 lat pracy w kadrach zdążyłam się już do niej przyzwyczaić. W pracy są gorsze i lepsze dni, jednak nigdy tych gorszych nie było tak dużo, jak w ciągu tego lata. Wszystko przez źle zaplanowany urlop. Jeśli doczekam do następnego lata to na pewno nie popełnię błędu z tego roku i nie wezmę urlopu przed wszystkimi. Po wszystkich – to możliwe, ale przed na pewno nie. Znam wiele osób, które na wakacje wyjeżdżają we wrześniu i są bardzo zadowolone. Gdy człowiek na wakacje wyjeżdża do ciepłych krajów wrzesień jest równie dobry, co inne miesiące, a nawet lepszy, bo temperatury nie są takie przytłaczające.

Guz na czole

Dzisiaj od rana wszyscy moim współpracownicy patrzą się na mnie z lekkim rozbawieniem i zdziwieniem i wcale im się nie dziwię, bo sama miałabym uśmiech na ustach gdybym zobaczyła, że koleżanka z pracy ma wielkiego fioletowego guza na czole. Na pewno wyglądam przekomicznie, i do tego przekomicznie się czuję.

38Próbowałam przykryć zasinienie odpowiednią ilością korektora i podkładu, jednak na nic się to nie zdało. I tak wyglądam paskudnie, a tona tapety tego nie zmieni. Możecie zapytać skąd szanowana pani specjalistka ds. kadrowych Bielsko-Biała posiada śliwę na czole, a ja Wam z przyjemnością odpowiem na to pytanie. Otóż wszystko przez mojego kota, który jest najpaskudniejszym, najbardziej upartym i jednocześnie najukochańszym sierściuchem na świecie. Z Romanem (bo tak ma na imię mój kocur) żyjemy już razem od ponad dwóch lat, a nasza relacja zawsze była nieco trudna. Ja jestem uparta, on też, dlatego nieustannie toczymy ze sobą walki. Tak było wczoraj popołudniu, gdy Roman nie chciał dać mi spokojnie zjeść obiadu, tylko co chwila pakował się na stół i próbował zjadać makaron z serem. Żeby jakoś go odciągnąć od mojego talerza postanowiłam nasypać mu dodatkową porcję karmy. Gdy szłam do jego miski z karmą, Roman nieopatrznie zaplątał mi się pod nogami, potknęłam się i uderzyłam czołem w szafkę kuchenną. Bolało bardzo, a guz zaczął rosnąć mi na czole w tempie ekspresowym. To wszystko przez Romana – przecież wiadomo, że faceci (nawet koty) są przyczyną wszystkich damskich trosk.

Po poradę

Mój mąż, którego zawsze uważałam za bardzo ambitnego i aktywnego człowieka od pewnego czasu zmienił się nie do poznania. Gdybym była fanką seriali science-fiction pewnie pokusiłabym się o stwierdzenie, że pewnego wieczoru przyleciało UFO, zabrało mojego męża na swój statek, a na jego miejsce podstawiło jakąś marną imitację człowieka, za którego wyszłam. Fanką fantastyki nie jestem, więc muszę przyznać, że z moim mężem dzieje się coś bardzo złego – coś, czego nie potrafię zidentyfikować, a przez to nie mogę mu pomóc. Gdy próbuję jakoś zapytać o przyczynę zmiany w mężu, ten udaje, że wszystko jest w porządku, a ja jak zwykle histeryzuję. Mąż ma 33 lata, na andropauzę jest jeszcze za wcześnie, dlatego tak bardzo martwię się o małżonka.

27Karol jeszcze parę miesięcy temu był zadowolonym z pracy, aktywnym i bardzo pracowitym człowiekiem. Pracował jako specjalista ds. kadrowych Katowice (co z resztą robi nadal) i cieszył się z każdego dnia. Po przyjściu do domu i zjedzeniu obiadu niemal natychmiast wychodził na trening piłki nożnej lub pobiegać do parku. Nie lubił bezczynności i spędzania czasu na kanapie. To właśnie dzięki jego namowom wzięliśmy ze schroniska małego psiaka, którego Karol codziennie zabierał na długie spacery.

Teraz to ja zajmuję się naszym kundelkiem, Minimkiem. Z męża uleciała cała radość życia i chęci na cokolwiek. Jestem poważnie zmartwiona jego stanem i zastanawiam się czy czasem nie powinnam iść po poradę do specjalisty.

Trudne sprawy

Wolę nie myśleć jak duży rachunek za telefon przyjdzie mi w tym miesiącu. Niby mam bardzo dobry abonament, który zawiera wiele darmowych minut, jednak jestem przekonana, że te minuty już dawno poszły w eter, a obecnie nabijam swoje konto dodatkowymi złotówkami. Nie będę jednak narzekała, bo nie ma takich pieniędzy, których nie wydałabym na rozmowy z moją przyjaciółką Aśką, która obecnie potrzebuje mojego wielkiego wsparcia.

26Tydzień temu okazało się, że mąż Aśki, specjalista ds. kadrowych Gdańsk, poznał w swojej pracy jakąś miłą panią, dla której postanowił zakończyć dziesięcioletnie małżeństwo. Sami rozumiecie, że sytuacja jest dość drastyczna i trudna, dlatego muszę cały czas trwać w pogotowiu. Od tygodnia, dzień w dzień, każdego wieczoru rozmawiam z Asią przez telefon, pocieszam ją i pozwalam się wygadać. Nawet jeśli milczymy przez minutę lub dwie, to Asia przynajmniej wie, że jestem po drugiej stronie linii telefonicznej i wspieram ją swym cichym zrozumieniem.

Nie wiem jak ten idiota Marcin mógł postąpić wobec Asi tak paskudnie! Przecież zawsze stanowili idealną parę, a Marcin wydawał się być szaleńczo zakochany w swojej żonie. Jeszcze miesiąc temu, podczas krótkiego wypadu w góry Marcin i Asia jak zwykle stanowili parę zakochańców, którzy nie potrafili się od siebie odkleić. Trudno mi uwierzyć, że już wtedy Marcin miał inną kobietę, a mimo to nadal był dla Asi idealnym mężem. Co to się porobiło na tym świecie?

Tajemnica siostry

Moja siostra była ostatnimi czasy wyjątkowo tajemnicza, co jest do niej zupełnie niepodobne. Cała nasza rodzina już dawno przyzwyczaiła się, że z zachowania Karoliny można czytać jak z otwartej książki, dlatego gdy ostatnio zaczęła mieć przede mną jakieś tajemnice poważnie się zmartwiłam. Nigdy wcześniej nie miałyśmy między sobą żadnych tajemnic, bo choć dzielą nas trzy lata różnicy, to jesteśmy kochającymi się siostrami, które potrafią i na siebie nakrzyczeć, i wesprzeć w bardzo trudnych sprawach. Sami rozumiecie, że zachowanie siostry mogło mnie zmartwić.

20Wiele razy próbowałam dowiedzieć się co skrywa Karola, jednak za każdym razem gdy poruszałam tę drażliwą kwestię, siostra od razu uciekała do innego pokoju lub zbywała mnie machnięciem ręki. Twierdziła, że nic nie zataja, a ja mam jakieś omamy. Ja jednak nie dałam się zwieść i postanowiłam na własną rękę odkryć tajemnicę siostry, co w praktyce okazało się niemożliwe. Karolina zapobiegawczo zmieniła sobie hasło do skrzynki email, bo poprzednie bardzo dobrze znałam. Zablokowała też swój telefon pinem, którego nie mogłam rozszyfrować. Wszystko to wydawało mi się bardzo podejrzane i strasznie mnie martwiło.

Tajemnica przestała być tajemnicą gdy w końcu Karolina zdecydowała się o wszystkim powiedzieć. Okazało się, że od miesiąca bierze udział w rekrutacji do działu kadr i właśnie została zatrudniona jako specjalista ds. kadrowych Toruń. Nie chciała nam nic powiedzieć, bo chciała nam zrobić niespodziankę!

Nieprawidłowy podział obowiązków

Z ciężkim sercem opuszczałam dziś rano swoje mieszkanie, bo nie mogłam się pogodzić z faktem, że ja muszę wychodzić do pracy, podczas gdy mój mąż śpi sobie w najlepsze i niczym się nie przejmuje. Nie jestem osobą, która łatwo się poddaje lub załamuje, jeśli jednak przez kilka miesięcy jest się jedynym żywicielem rodziny, niektóre obowiązki zaczynają cię przerastać i masz pretensje do losu i do całego świata. Na stanowisku specjalisty ds. kadrowych zatrudniłam się na jakiś czas, reagując na prośbę koleżanki, która potrzebowała tego typu pracownika w swojej firmie i praca ta miała być tylko tymczasowym zajęciem. Nie jestem stworzona do pracy zawodowej, choć ukończyłam studia wyższe i zdobyłam jakieś tam doświadczenie. To mój mąż zawsze odpowiadał za zarobki i utrzymanie rodziny, a ja mogłam się poświęcić pielęgnowaniu wartości rodzinnych i dbaniu o dom. Lubiłam to, lubię i bardzo chciałabym do tego wrócić, specjalista ds. kadrowych Bydgoszcz.

15Niestety, mniej więcej w miesiąc po podjęciu przeze mnie pracy zawodowej z pracą mojego męża zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy, w konsekwencji których Norbert został bez pracy. Porażka trochę go załamała, jednak na początku miał ambicję szybkiego znalezienia nowego pracodawcy. Gdy to mu nie wychodziło, mąż powoli zaczął zamykać się w sobie i zarzucać próby znalezienia pracy. Teraz, pięć miesięcy po utracie stanowiska mój mąż nawet palcem nie kiwnie, by znaleźć ofertę pracy czy wysłać CV. Jestem na niego przeogromnie zła, bo ja też mam już dość swojej pracy i chciałabym wreszcie wrócić do domu.

Niczym Sherlock

Nie wiem czy to prawda, ale koleżanka z firmy powiedziała mi ostatnio, że nasz nowy specjalista ds. kadrowych Sosnowiec jest ponoć w bliskim związku uczuciowym z kierowniczką działu kadr, co miałoby poniekąd tłumaczyć dlaczego dostał pracę u nas w firmie. Ja sama pracuję jako kadrowa, dlatego postanowiłam wziąć pod lupę zachowanie Sebastiana i Kasi i dowiedzieć się czy naprawdę łączy ich coś więcej niż zawodowa uprzejmość.

39Moim ulubionym serialem jest Sherlock, dlatego niczym tytułowy bohater postanowiłam przeprowadzić własne śledztwo i rozwiązać zagadkę. Nie posiadam takiego zmysłu obserwacji jak Sherlock Holmes, jednak staram się być dobrą następczynią swojego idola i postępować tak, jak na dobrego detektywa przystało, czyli nie rzucać się w oczy swoim śledztwem. Nikomu nie powiedziałam o swojej tajnej misji, bo nie chcę, żeby ktoś doniósł na mnie kierowniczce. Tylko tego by mi brakowało, żeby podpaść Katarzynie i zostać wydaloną z pracy.

Moje prywatne śledztwo trwa już trzy dni, jednak na razie w tym czasie nie udało mi się niczego odkryć. Zapewne wszystko dlatego, że w ciągu wspomnianych trzech dni nie było kierowniczki w pracy, bo miała urlop. Ciężko jest śledzić relacje dwóch osób, gdy jednej z nich nie ma w pracy.

Na szczęście Katarzyna wraca do biura w poniedziałek, więc wtedy na pewno pojawi się przełom w sprawie! Jeszcze nie wiem jak uda mi się odkryć naturę związku Kasi i Sebastiana bez narażania swojej osoby, ale na pewno jakoś to zrobię. Sherlocku, byłbyś ze mnie dumny!

Trudna sytuacja

Tik tak, tik tak, tik tak – powoli mkną wskazówki zegara, a ja nadal nie wiem co mam zrobić i co odpowiedzieć koledze, który zaproponował mi posadę specjalisty ds. kadrowych w swojej firmie. Cieszę się, że Marek chce mi pomóc w trudnej sytuacji, w jakiej się obecnie znajduję, jednak jednocześnie boję się korzystać z jego pomocy, bo wiem jaki Marek potrafi być trudny w pożyciu. Prawda jest taka, że wiem, że od paru lat Marek kocha się we mnie bez wzajemności i zrobiłby wszystko, żeby przekonać mnie do siebie. Oferta pracy jest podyktowana zwykłą dobrocią serca i chęcią pomocy, jednak ja jakoś nie mogę przestać myśleć, że w zamian za załatwienie pracy Marek będzie oczekiwał ode mnie jakiejś wdzięczności i nagrody. Boję się, że przyjmując ofertę pomocy utwierdzę Marka w przekonaniu, że może liczyć z mojej strony na coś więcej, aniżeli na zwykłą przyjaźń.

40Z drugiej strony moja sytuacja zawodowa jest naprawdę kiepska. Od roku poszukuję pracy, do tej pory nic nie udało mi się znaleźć, a po moich oszczędnościach nie ma już nawet śladu. Dziesięć miesięcy temu miałam na koncie odłożone 15 tysięcy złotych, a teraz zostało mi zaledwie 500 zł, za które nie wiem jakim cudem przeżyję do końca miesiąca. Nie mam się do kogo zwrócić o pomoc, bo nie mam rodziców ani żadnej bliskiej rodziny.

Propozycja Marka jest kusząca, jednak ma jednocześnie duże mankamenty. Praca specjalisty, specjalista ds. kadrowych Gliwice, byłaby dla mnie idealna, jednak może pociągnąć za sobą wiele nieprzyjemności i nieporozumień. Chciałabym znaleźć jakiś złoty środek, jednak obawiam się, że go nigdzie nie ma.