Guz na czole

Dzisiaj od rana wszyscy moim współpracownicy patrzą się na mnie z lekkim rozbawieniem i zdziwieniem i wcale im się nie dziwię, bo sama miałabym uśmiech na ustach gdybym zobaczyła, że koleżanka z pracy ma wielkiego fioletowego guza na czole. Na pewno wyglądam przekomicznie, i do tego przekomicznie się czuję.

38Próbowałam przykryć zasinienie odpowiednią ilością korektora i podkładu, jednak na nic się to nie zdało. I tak wyglądam paskudnie, a tona tapety tego nie zmieni. Możecie zapytać skąd szanowana pani specjalistka ds. kadrowych Bielsko-Biała posiada śliwę na czole, a ja Wam z przyjemnością odpowiem na to pytanie. Otóż wszystko przez mojego kota, który jest najpaskudniejszym, najbardziej upartym i jednocześnie najukochańszym sierściuchem na świecie. Z Romanem (bo tak ma na imię mój kocur) żyjemy już razem od ponad dwóch lat, a nasza relacja zawsze była nieco trudna. Ja jestem uparta, on też, dlatego nieustannie toczymy ze sobą walki. Tak było wczoraj popołudniu, gdy Roman nie chciał dać mi spokojnie zjeść obiadu, tylko co chwila pakował się na stół i próbował zjadać makaron z serem. Żeby jakoś go odciągnąć od mojego talerza postanowiłam nasypać mu dodatkową porcję karmy. Gdy szłam do jego miski z karmą, Roman nieopatrznie zaplątał mi się pod nogami, potknęłam się i uderzyłam czołem w szafkę kuchenną. Bolało bardzo, a guz zaczął rosnąć mi na czole w tempie ekspresowym. To wszystko przez Romana – przecież wiadomo, że faceci (nawet koty) są przyczyną wszystkich damskich trosk.

Na szkoleniu

W zeszłym tygodniu uczestniczyłem w szkoleniu kadrowo-płacowym zorganizowanym dla wszystkich pracowników działów kadr naszej firmy. Szkolenie to trwało trzy dni i miało miejsce w Poznaniu, dlatego przez trzy dni byłem poza swoim bytomskim biurem. Zawsze lubiłem wyjazdy służbowe, które na krótki czas pozwalały się oderwać od swoich zwykłych obowiązków i poczuć jak jakiś prezes, a nie zwykły specjalista ds. kadrowych Bytom. W końcu w podróże służbowe jeżdżą głównie prezesi, przynajmniej tak mi się wydaje.

37Szkolenie trwało trzy dni, po osiem godzin dziennie, dlatego po zakończeniu zajęć na dany dzień miałem sporo czasu na wypoczynek, relaks i zwiedzanie Poznania. Nigdy wcześniej nie miałem przyjemności dotrzeć do tego pięknego miasta i nareszcie cieszę się, że je zobaczyłem. Poznań bardzo mi się podoba – to miasto ma swój klimat, a starówka jest po prostu przepiękna. To właśnie w jej okolicach spędzałem najwięcej czasu, przesiadując w pubach i restauracjach.

Na szkolenie pojechałem jako jedyny przedstawiciel naszego oddziału, jednak na miejscu poznałem kilka innych osób, z którymi trzymałem się do końca wyjazdu. To właśnie z tymi osobami spędzałem popołudnia i wieczory. Co ciekawe, wszyscy byli spoza Poznania i mieszkali w odległych zakątkach Polski. Ja pracuję w Bytomiu, kolega Jarek w Szczecinie, Daria w Łodzi, a Sandra w Białymstoku.

Praca i obowiązki

Jako specjalista ds. kadrowych Ruda Śląska zajmuję się nie tylko rekrutacją nowych pracowników, ale również organizacją szkoleń zawodowych, jakie odbywają w ramach podejmowania nowej pracy. Wydaje mi się, że to drugie zajęcie lubię o wiele bardziej, bo pozwala mi zrealizować swoje dziecięce marzenia o zostaniu nauczycielem. W końcu, prowadząc kursy i szkolenia, jestem wykładowcą, instruktorem, a więc i nauczycielem wszystkich szkolonych.

36Obecnie prowadzę szkolenie dla nowych specjalistów ds. sprzedaży, jakich moja firma zatrudniła. Specjalistów tych jest jedynie dwóch, jednak ja i tak muszę wykonywać swoje obowiązki w 100%. Moim zadaniem jest przekazanie im niezbędnej do pracy wiedzy i nawet jeśli oni nie mają ochoty słuchać moich wywodów, to ja i tak muszę im wszystko powiedzieć, przekazać i zaznaczyć. Na tym opiera się moja praca, a ja chcę swoje obowiązki wykonywać jak najlepiej.

Szkolenie zajmuje aż cztery dni po osiem godzin dziennie, dlatego przez ten czas resztę moich obowiązków przejmują inni pracownicy działu kadr. Chcąc, by efektywność pracy była wysoka, musimy współpracować i działać na naszą wspólną korzyść.

Ktoś mnie ostatnio zapytał czy nie myślę o zmianie pracy. Nie, na razie nie przyszło mi to do głowy, choć nie wykluczam, że w przypadku braku perspektyw awansu pomyślę o zmianie pracodawcy. Póki co staram się jednak o tym nie myśleć.

Po urlopie macierzyńskim

Dzisiejszy dzień jest moim pierwszym dniem  pracującym po blisko rocznym urlopie macierzyńskim. Przez prawie rok przebywałam w domu z moją maleńką córeczką i przez rok tęskniłam do pracy zawodowej. Macierzyństwo jest cudownym okresem, jednak po tak długim odpoczynku od pracy człowiekowi chce się wrócić do aktywności zawodowej i przypomnieć sobie jak to było, gdy miało się jeszcze mnóstwo wolnego czasu, a rozwój zawodowy stał na pierwszym miejscu.

35Bardzo obawiałam się powrotu, bo nie wiedziałam jak to będzie i czy uda mi się od razu przyzwyczaić do pracy. W końcu przez rok nie pracowałam zawodowo i na pewno co nieco zapomniałam. Przez rok zastępowała mnie jakaś dziewczyna zatrudniona na zastępstwo, która wypełniała wszystkie obowiązki specjalisty ds. kadrowych (specjalista ds. kadrowych Łódź). Trochę bałam się, że moja zastępczyni okaże się lepsza ode mnie, dlatego pracodawca zdecyduje się ją zostawić na moim stanowisku, jednak tak się na szczęście nie stało.

Dzisiejszy dzień był przepełniony miłymi spotkaniami i ciepłymi słowami słyszanymi z ust współpracowników. Wszyscy gratulowali mi zdrowej córki i wszyscy twierdzili, że stęsknili się za moją obecnością w biurze. Ich słowa były niczym miód na moje serce, bo nie liczyłam na tak ciepłe powitanie. Cały dzień minął mi bardzo szybko i choć cieszę się, że wróciłam do pracy, to i tak z wielką radością wróciłam do domu i wzięłam córkę w ramiona. Stęskniłam się za nią bardzo, bardzo mocno!

Niepełnosprawny w pracy

W obecnych czasach wiele mówi się o tym, że osoba niepełnosprawna ruchowo może zostać pełnosprawnym pracownikiem,  a szef zatrudniającej mnie firmy postanowił niedawno pójść z duchem czasu i udowodnić, że ma nowoczesne podejście do polityki zatrudnieniowej firmy. Na stanowisko specjalisty ds. kadrowych zatrudnił Maćka, chłopaka z niedowładem kończyn dolnych, który porusza się na wózku inwalidzkim. Maciek ukończył prawo i jest bardzo mądrym facetem, tyle, że nie porusza się na własnych nogach. Pod każdym innym względem jest taki, jak reszta pracowników naszej firmy.

34Przyznam, że zatrudnienie Macieja w dziale kadr było celnym posunięciem prezesa, specjalista ds. kadrowych Opole. Osoby, które przyjdą do naszej firmy w poszukiwaniu pomocy w znalezieniu pracy widząc Maćka poruszającego się na wózku zrozumieją, że oto mają do czynienia z przedsiębiorstwem otwartym na ludzi – agencją doradztwa personalnego, którą interesuje los wszystkich klientów, nie tylko tych z najlepszymi kwalifikacjami.

Muszę przyznać, że od chwili zatrudnienia Macieja nawet w naszym biurze morale wyraźnie wzrosły i każdy czuje się nieco lepiej. Teraz, z większą mocą niż wcześniej, mamy świadomość, że w dobie dzisiejszych zmian gospodarczych jesteśmy firmą wspierającą aktywność zawodową Polaków. Świadomość to siła, a siła to rezultaty.

Pomoc rodzinie

Grażyna, żona mojego brata przez długi czas pozostawała bez pracy, co spędzało sen z powiek całej naszej rodzinie. Bartek nie raz dzwonił do mnie wieczorami i żalił się, że jego żona, mimo ukończenia dobrego kierunku studiów i kilku lat doświadczenia w zawodzie nie może znaleźć zatrudnienia na terenie Elbląga. Rozumiałem Bartka, jednak jego ciągłe telefony i narzekania powoli przyprawiały mnie o mdłości i lekkie zniecierpliwienie. Chcąc jak najszybciej uwolnić się od narzekań brata, postanowiłem podjąć jakieś zdecydowane akcje, nawet jeśli miały być trudne do realizacji. Wszystko dla zdrowia psychicznego i odrobiny spokoju.

33Dla Bartka, dla jego żony i w znacznej mierze dla siebie odnowiłem znajomość z koleżanką ze studiów, która obecnie jest zatrudniona jako specjalistka ds. kadrowych Elbląg. Skoro Małgosia pracuje w kadrach to musi wiedzieć czego wymagają pracodawcy. Może akurat w jej firmie potrzeba kogoś po filologii angielskiej – pytając nic nie tracę.

Małgosia była bardzo zdziwiona moim telefonem, jednak po wytłumaczeniu jej swojej sprawy od razu zdecydowała się mi pomóc. Zaprosiła Grażynę na rozmowę do siebie do biura, po której miała powiedzieć coś więcej na temat jej szans na zdobycie pracy.

Na rozmowę Grażyna wybiera się jutro i nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, to przynajmniej mam świadomość, że się zaangażowałem i próbowałem pomóc bratu i jego żonie.

Bezcenna pomoc

Uważam się za wielkiego szczęściarza, skoro moja własna siostra pracuje jako specjalistka ds. kadrowych Kraków, w związku z czym dokładnie wie czego pracodawcy wymagają od kandydatów oraz jak sporządzić dokumenty aplikacyjne, które zagwarantują zakwalifikowanie na rozmowę kwalifikacyjną. Nie każdy posiada przywilej posiadania wśród swoich znajomych tak dobrego specjalisty, a ja staram się na bieżąco wykorzystywać wiedzę i umiejętności Hani.

32Hania w swoim zawodzie pracuje od ponad pięciu lat, dlatego uważam ją za wyrocznię w sprawach rekrutacyjnych. Jeśli Hanka powie, że coś ma być zrobione tak, a nie inaczej, to ja uważam to za świętość. Dzięki jej radom już parę razy udało mi się osiągnąć rekrutacyjny sukces i zostać zaproszonym na rozmowę kwalifikacyjną, nawet jeśli mój profil zawodowy zupełnie nie zgadzał się z wymaganiami pracodawcy.

To właśnie dzięki Hani i jej cennym radom zostałem zatrudniony w krakowskim oddziale pewnego dużego banku na stanowisku doradcy klienta. Pewnie jako jeden z niewielu kandydatów nie miałem doświadczenia w pracy w banku, jednak zastosowawszy się do porad siostry zapewniłem sobie kwalifikację na drugi etap rozmów kwalifikacyjnych, a następnie wygrałem cały proces. Jeśli macie możliwość skorzystania z porady specjalisty ds. kadrowych lub innego rekrutera, to nie wahajcie się pytać. W celu zdobycia upragnionej posady trzeba się imać wszelkich możliwych chwytów i sposobów.

Rozwój zawodowy

By znaleźć się w miejscu, w którym obecnie się znajduję potrzebowałem aż dwunastu lat. Nie powiem, żeby obecna posada była spełnieniem moich najskrytszych marzeń, jednak jest lepiej niż było, a to już niemały sukces. W obecnej chwili pracuję jako specjalista ds. kadrowych Wałbrzych i obstawiam, że na tym stanowisku spędzę jeszcze kilka długich lat, zanim uda mi się przeskoczyć o jeden szczebelek w hierarchii zawodowej. Mam świadomość, że moja dalsza kariera może być uzależniona od poszerzenia wiedzy i wykształcenia, co będzie dość czasochłonne, jednak nie niemożliwe. Prawda jest taka, że do stanowiska specjalisty dotarłem bez wykształcenia wyższego – czy nie jest to swoisty sukces?

31Tuż po zdaniu matury zatrudniłem się na pewien czas jako sprzedawca w sklepie żelaznym mojego wuja. Nie była to praca ambitna, ani dobrze płatna, jednak jak dla nastoletniego chłopaka była spełnieniem marzeń. Z czasem, po kilku miesiącach obsługi klientów i bezcelowego  włóczenia się między sklepowymi półkami zapragnąłem czegoś innego – postanowiłem zdobyć pracę kierowcy TIRa. Zdanie prawa jazdy  kategorii C+E nie było wielkim wyzwaniem, dlatego już po kilku miesiącach jeździłem po różnych polskich miastach rozwożąc ładunki. Po pracy kierowcy przyszedł czas na młodszego logistyka, później asystenta działu kadr. Dopiero kilka miesięcy temu, dzięki znajomościom wyrobionym w firmie transportowej zostałem specjalistą ds. kadr. Teraz biorę się za naukę, by za jakiś czas awansować na kierownika, a później dyrektora personalnego.

Moja opinia

W zawodzie specjalisty ds. kadrowych w warszawskim biurze pośrednictwa pracy pracuję dopiero od czterech miesięcy, jednak mimo krótkiego okresu zatrudnienia wydaje mi się, jakbym w firmie pracowała co najmniej od kilku lat, specjalista ds. kadrowych Warszawa. Bardzo szybko udało mi się przyzwyczaić do nowych warunków pracy i wbić w typowy kierat obowiązków. Ktoś mógłby powiedzieć, że urodziłam się by pracować w dziale kadr, skoro tak szybko odnalazłam się w zawodzie i nawiązałam przyjaźnie prawie ze wszystkimi pracownikami firmy. Na początku wszyscy ostrzegali mnie przed moim bezpośrednim przełożonym, mówiąc, że jest bardzo trudny we współpracy. Ja jakoś tego nie odnotowałam, bo od razu pracowało mi się z nim bardzo dobrze. Myślę, że po czterech miesiącach pracy jestem w stanie wypowiedzieć się na temat warunków pracy w zawodzie specjalistki kadrowej i wymienić zalety i wady tego zawodu.

30W mojej opinii zalety definitywnie przeważają nad wadami. Może moja opinia jest właśnie taka, bo udało mi się trafić w dobre miejsce szanujące swoich pracowników. Do podstawowych zalet zawodu specjalistki należą:

  • dobre warunki zatrudnienia,
  • ciekawy zakres obowiązków,
  • możliwość udziału w szkoleniach i rozwoju kariery zawodowej,
  • możliwość awansu,
  • przyjemna atmosfera panująca w dziale,
  • zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę,
  • wysokość wynagrodzenia.

Do wysokości wynagrodzenia mogłabym mieć pewne zastrzeżenia, ale skoro w najbliższym czasie czeka mnie mała podwyżka, to nie powiem na ten temat nic złego. Jedyną wadą, jaką zauważam w pracy w kadrach jest duża stresogenność wykonywanych obowiązków. Jedynie to mi się nie podoba.

Nieplanowane wolne

29Dzisiejszy dzień w pracy, który zapowiadał się wyjątkowo parszywie okazał się być jednym z lepszych w ciągu ostatniego miesiąca. Wszystko dlatego, że mniej więcej o godzinie 9.00 rano nagle padło zasilanie w całym biurze. Szybka kontrola wykazała, że w związku z jakimiś naprawami prowadzonymi nieopodal firmy przez pół dnia nie będzie prądu. Nasze biuro nie posiada zapasowego generatora prądu, dlatego wszyscy pracownicy zostali przymusowo wysłani do domu. Bez komputerów, telefonów i światła efektywność pracy byłaby znikoma, a pracownicy zanudzili się na śmierć. Ja, specjalista ds. kadrowych Rybnik, w swojej pracy non stop korzystam z komputera, dlatego jego brak oznacza dla mnie koniec pracy.

Teraz siedzę w autobusie komunikacji miejskiej i wykorzystuję czas podróży od pracy do domu na napisanie tego właśnie postu. Nierzadko zdarzają się takie dni, jak dziś, dlatego postanowiłem wykorzystać okazję i napisać, że praca w kadrach potrafi być od czasu do czasu zaskakująca, nawet jeśli to zaskoczenie jest wynikiem działania osób i czynników trzecich. Cieszę się, że jadę już do domu, jednak jednocześnie wiem, że dzisiejsze nieróbstwo przyjdzie mi odpracować w postaci godzin dodatkowych. A co tam, grunt, że teraz nie muszę pracować. Jak wrócę do domu, to pierwsze co zrobię, to położę się spać. Jestem okropnie zmęczony i marzę o krótkiej drzemce.