Mówić czy nie?

Wczoraj cały wieczór zastanawiałem się czy powiedzieć rodzicom, że właśnie straciłem pracę specjalisty ds. kadrowych. Może Wam się wydawać inaczej, ale podjęcie odpowiedniej decyzji było trudne, bo wiązało się z przyjęciem do wiadomości możliwości zaistnienia wielu różnych reperkusji. Każda decyzja, jakiejkolwiek bym nie podjął, miałaby swoje następstwa, bardzo trudne do przewidzenia, dlatego wybór polegał tu na zidentyfikowaniu mniejszego zła i wyborze właśnie jego.

25Z jednej strony, zatajenie informacji o utracie pracy byłoby dla rodziców mniej bolesne. Nie musieliby się przejmować moim losem i martwić o swojego jedynego syna, specjalista ds. kadrowych Chorzów. O całej sprawie powiedziałbym im dopiero wtedy, gdybym znalazł nową pracę.  Zakładając oczywiście, że pracę tę znalazłbym dość szybko i nie musiał prosić rodziców o pomoc w utrzymaniu. Moje oszczędności wystarczą na co najwyżej dwa miesiące, dlatego w tym czasie musiałbym znaleźć  nową pracę.

Z drugiej strony okłamywanie rodziców i mówienie, że wszystko jest w porządku, gdy takie nie jest, zupełnie nie leży w mojej naturze. Nie pamiętam kiedy ostatnio okłamałem rodziców – chyba było to w ósmej klasie szkoły podstawowej, gdy poszedłem na randkę z koleżanką z klasy, a rodzicom powiedziałem, że idę do kolegi pograć na komputerze. To małe kłamstwo nigdy się nie wydało, jednak przez długi czas czułem się z nim bardzo źle. Dopiero kilka lat temu przyznałem się rodzicom, że wtedy poszedłem z Luizą na spacer, pocałowałem ją w rękę i uciekłem do domu wystraszony. Moja opowieść wzbudziła wiele śmiechów i radości.

Nieprawidłowy podział obowiązków

Z ciężkim sercem opuszczałam dziś rano swoje mieszkanie, bo nie mogłam się pogodzić z faktem, że ja muszę wychodzić do pracy, podczas gdy mój mąż śpi sobie w najlepsze i niczym się nie przejmuje. Nie jestem osobą, która łatwo się poddaje lub załamuje, jeśli jednak przez kilka miesięcy jest się jedynym żywicielem rodziny, niektóre obowiązki zaczynają cię przerastać i masz pretensje do losu i do całego świata. Na stanowisku specjalisty ds. kadrowych zatrudniłam się na jakiś czas, reagując na prośbę koleżanki, która potrzebowała tego typu pracownika w swojej firmie i praca ta miała być tylko tymczasowym zajęciem. Nie jestem stworzona do pracy zawodowej, choć ukończyłam studia wyższe i zdobyłam jakieś tam doświadczenie. To mój mąż zawsze odpowiadał za zarobki i utrzymanie rodziny, a ja mogłam się poświęcić pielęgnowaniu wartości rodzinnych i dbaniu o dom. Lubiłam to, lubię i bardzo chciałabym do tego wrócić, specjalista ds. kadrowych Bydgoszcz.

15Niestety, mniej więcej w miesiąc po podjęciu przeze mnie pracy zawodowej z pracą mojego męża zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy, w konsekwencji których Norbert został bez pracy. Porażka trochę go załamała, jednak na początku miał ambicję szybkiego znalezienia nowego pracodawcy. Gdy to mu nie wychodziło, mąż powoli zaczął zamykać się w sobie i zarzucać próby znalezienia pracy. Teraz, pięć miesięcy po utracie stanowiska mój mąż nawet palcem nie kiwnie, by znaleźć ofertę pracy czy wysłać CV. Jestem na niego przeogromnie zła, bo ja też mam już dość swojej pracy i chciałabym wreszcie wrócić do domu.