Nic się nie robi

Kadry to u nas w firmie nic innego jak jedna wielka kawiarenka, w której spotykają się ludzie i rozmawiają na wszystkie możliwe tematy. Panie kadrowe i inni specjaliści ds. kadrowych w naszym przedsiębiorstwie nie mają chyba nic do roboty, bo kiedy do nich nie zajrzę tak zawsze zapraszają mnie na kawę i zagadują – byle tylko nie musieć udawać, że pracują, specjalista ds. kadrowych Ełk.

z88Jestem przekonany, że w firmie prywatnej takie nieróbstwo by nie przeszło, jednak w przedsiębiorstwie państwowym wszystko jest możliwe. Każdy, kto kiedykolwiek pracował w jakimś urzędzie wie czym pachnie praca w tego typu instytucji. Oczywiście, są osoby, które wykonują ogrom pracy, jednak są też działy, w których pracy jest niewiele, a pracowników multum. Takim właśnie działem jest u nas dział kadr.

Gdy tak patrzę na bananowe życie kadrowych żałuję, że nie postarałem się wcześniej o przeniesienie do tego działu. Teraz nie musiałbym przyjmować niezadowolonych petentów i walczyć z ogromem dokumentacji. Nie mam szans na zmianę swojego zawodowego losu, dlatego muszę przestać „gdybać” i wrócić do pracy. Zbyt długie siedzenie przed komputerem nie służy dobrze mojej pracy.

Po urlopie macierzyńskim

Dzisiejszy dzień jest moim pierwszym dniem  pracującym po blisko rocznym urlopie macierzyńskim. Przez prawie rok przebywałam w domu z moją maleńką córeczką i przez rok tęskniłam do pracy zawodowej. Macierzyństwo jest cudownym okresem, jednak po tak długim odpoczynku od pracy człowiekowi chce się wrócić do aktywności zawodowej i przypomnieć sobie jak to było, gdy miało się jeszcze mnóstwo wolnego czasu, a rozwój zawodowy stał na pierwszym miejscu.

35Bardzo obawiałam się powrotu, bo nie wiedziałam jak to będzie i czy uda mi się od razu przyzwyczaić do pracy. W końcu przez rok nie pracowałam zawodowo i na pewno co nieco zapomniałam. Przez rok zastępowała mnie jakaś dziewczyna zatrudniona na zastępstwo, która wypełniała wszystkie obowiązki specjalisty ds. kadrowych (specjalista ds. kadrowych Łódź). Trochę bałam się, że moja zastępczyni okaże się lepsza ode mnie, dlatego pracodawca zdecyduje się ją zostawić na moim stanowisku, jednak tak się na szczęście nie stało.

Dzisiejszy dzień był przepełniony miłymi spotkaniami i ciepłymi słowami słyszanymi z ust współpracowników. Wszyscy gratulowali mi zdrowej córki i wszyscy twierdzili, że stęsknili się za moją obecnością w biurze. Ich słowa były niczym miód na moje serce, bo nie liczyłam na tak ciepłe powitanie. Cały dzień minął mi bardzo szybko i choć cieszę się, że wróciłam do pracy, to i tak z wielką radością wróciłam do domu i wzięłam córkę w ramiona. Stęskniłam się za nią bardzo, bardzo mocno!

Rozwój zawodowy

By znaleźć się w miejscu, w którym obecnie się znajduję potrzebowałem aż dwunastu lat. Nie powiem, żeby obecna posada była spełnieniem moich najskrytszych marzeń, jednak jest lepiej niż było, a to już niemały sukces. W obecnej chwili pracuję jako specjalista ds. kadrowych Wałbrzych i obstawiam, że na tym stanowisku spędzę jeszcze kilka długich lat, zanim uda mi się przeskoczyć o jeden szczebelek w hierarchii zawodowej. Mam świadomość, że moja dalsza kariera może być uzależniona od poszerzenia wiedzy i wykształcenia, co będzie dość czasochłonne, jednak nie niemożliwe. Prawda jest taka, że do stanowiska specjalisty dotarłem bez wykształcenia wyższego – czy nie jest to swoisty sukces?

31Tuż po zdaniu matury zatrudniłem się na pewien czas jako sprzedawca w sklepie żelaznym mojego wuja. Nie była to praca ambitna, ani dobrze płatna, jednak jak dla nastoletniego chłopaka była spełnieniem marzeń. Z czasem, po kilku miesiącach obsługi klientów i bezcelowego  włóczenia się między sklepowymi półkami zapragnąłem czegoś innego – postanowiłem zdobyć pracę kierowcy TIRa. Zdanie prawa jazdy  kategorii C+E nie było wielkim wyzwaniem, dlatego już po kilku miesiącach jeździłem po różnych polskich miastach rozwożąc ładunki. Po pracy kierowcy przyszedł czas na młodszego logistyka, później asystenta działu kadr. Dopiero kilka miesięcy temu, dzięki znajomościom wyrobionym w firmie transportowej zostałem specjalistą ds. kadr. Teraz biorę się za naukę, by za jakiś czas awansować na kierownika, a później dyrektora personalnego.

Tajemnica siostry

Moja siostra była ostatnimi czasy wyjątkowo tajemnicza, co jest do niej zupełnie niepodobne. Cała nasza rodzina już dawno przyzwyczaiła się, że z zachowania Karoliny można czytać jak z otwartej książki, dlatego gdy ostatnio zaczęła mieć przede mną jakieś tajemnice poważnie się zmartwiłam. Nigdy wcześniej nie miałyśmy między sobą żadnych tajemnic, bo choć dzielą nas trzy lata różnicy, to jesteśmy kochającymi się siostrami, które potrafią i na siebie nakrzyczeć, i wesprzeć w bardzo trudnych sprawach. Sami rozumiecie, że zachowanie siostry mogło mnie zmartwić.

20Wiele razy próbowałam dowiedzieć się co skrywa Karola, jednak za każdym razem gdy poruszałam tę drażliwą kwestię, siostra od razu uciekała do innego pokoju lub zbywała mnie machnięciem ręki. Twierdziła, że nic nie zataja, a ja mam jakieś omamy. Ja jednak nie dałam się zwieść i postanowiłam na własną rękę odkryć tajemnicę siostry, co w praktyce okazało się niemożliwe. Karolina zapobiegawczo zmieniła sobie hasło do skrzynki email, bo poprzednie bardzo dobrze znałam. Zablokowała też swój telefon pinem, którego nie mogłam rozszyfrować. Wszystko to wydawało mi się bardzo podejrzane i strasznie mnie martwiło.

Tajemnica przestała być tajemnicą gdy w końcu Karolina zdecydowała się o wszystkim powiedzieć. Okazało się, że od miesiąca bierze udział w rekrutacji do działu kadr i właśnie została zatrudniona jako specjalista ds. kadrowych Toruń. Nie chciała nam nic powiedzieć, bo chciała nam zrobić niespodziankę!

Co na początek

– Zaczynam pracę w kadrach i nie posiadam ani wiedzy, ani kwalifikacji, ani pojęcia gdzie szukać informacji na temat pracy w zawodzie specjalisty ds. kadrowych. Proszę, powiedzcie skąd wziąć najlepsze materiały by coś na ten temat poczytać. – prosi pani Mariola, która za dwa tygodnie rozpoczyna pracę w zawodzie specjalisty kadrowego (specjalista ds. kadrowych Rzeszów).

17Wielu Internautów może dziwić fakt, że osoba rozpoczynająca pracę w kadrach nie ma żadnego doświadczenia (a takowe jest zawsze wymagane), jednak w dzisiejszych czasach do zdobycia pracy często wystarczają znajomości i dobre układy. Oznacza to, że pielęgniarka może zostać recepcjonistką, a pracownica działu obsługi asystentką stomatologiczną. Wszystko zależy od tego kogo znamy i co ten ktoś może dla nas zrobić.

Wśród porad, jakie udzielono pani Marioli na jednym z forów internetowych przeważały te profesjonalne i bardzo rzeczowe. Większość internautów radziło, by świeżo upieczona specjalistka kadrowa rozpoczęła swoją przygodę z zawodem od udziału w dobrym szkoleniu, które nauczy ją jak poruszać się w prawie pracy. W zawodzie specjalisty podstawą jest kodeks pracy i akty okołokodeksowe, o których trzeba mieć dość dobre pojęcie. Samodzielna nauka przepisów kodeksu prawa pracy też wchodzi w rachubę, jednak do tego trzeba mieć dużo zaparcie i chęci, których niby nie brak na początku kariery w zawodzie, jednak które dość łatwo stracić w wyniku pierwszych niepowodzeń.

Nieprawidłowy podział obowiązków

Z ciężkim sercem opuszczałam dziś rano swoje mieszkanie, bo nie mogłam się pogodzić z faktem, że ja muszę wychodzić do pracy, podczas gdy mój mąż śpi sobie w najlepsze i niczym się nie przejmuje. Nie jestem osobą, która łatwo się poddaje lub załamuje, jeśli jednak przez kilka miesięcy jest się jedynym żywicielem rodziny, niektóre obowiązki zaczynają cię przerastać i masz pretensje do losu i do całego świata. Na stanowisku specjalisty ds. kadrowych zatrudniłam się na jakiś czas, reagując na prośbę koleżanki, która potrzebowała tego typu pracownika w swojej firmie i praca ta miała być tylko tymczasowym zajęciem. Nie jestem stworzona do pracy zawodowej, choć ukończyłam studia wyższe i zdobyłam jakieś tam doświadczenie. To mój mąż zawsze odpowiadał za zarobki i utrzymanie rodziny, a ja mogłam się poświęcić pielęgnowaniu wartości rodzinnych i dbaniu o dom. Lubiłam to, lubię i bardzo chciałabym do tego wrócić, specjalista ds. kadrowych Bydgoszcz.

15Niestety, mniej więcej w miesiąc po podjęciu przeze mnie pracy zawodowej z pracą mojego męża zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy, w konsekwencji których Norbert został bez pracy. Porażka trochę go załamała, jednak na początku miał ambicję szybkiego znalezienia nowego pracodawcy. Gdy to mu nie wychodziło, mąż powoli zaczął zamykać się w sobie i zarzucać próby znalezienia pracy. Teraz, pięć miesięcy po utracie stanowiska mój mąż nawet palcem nie kiwnie, by znaleźć ofertę pracy czy wysłać CV. Jestem na niego przeogromnie zła, bo ja też mam już dość swojej pracy i chciałabym wreszcie wrócić do domu.

Historia o pracy

Nie pamiętam dokładnie kiedy podjąłem decyzję o poszukiwaniach pracy w zawodzie specjalisty ds. kadrowych, bo wydaje mi się, że decyzja przyszła bardzo naturalnie i narodziła się w mojej głowie w sposób całkowicie niewymuszony. Może kiedyś jeden z moich znajomych wspomniał coś o pracy w kadrach, może przeczytałem coś ciekawego w Internecie – nie wiem i pewnie nigdy nie dowiem się co skłoniło mnie do poszukiwań pracy w akurat tym zawodzie. Pewnego poranka zwyczajnie obudziłem się, a w mojej głowie istniał już pomysł o wysłaniu swojego zgłoszenia do firm poszukujących pracowników działu kadr.

14Nie miałem wcześniej żadnego doświadczenia w sprawach kadrowych, dlatego na początku udało mi się odbyć półroczny staż w pewnej gdyńskiej firmie, a dopiero później znalazłem prawdziwą pracę, specjalista ds. kadrowych Gdynia. Uważam, że mogę się uważać za prawdziwego szczęściarza, bo proces poszukiwania zatrudnienia był w moim przypadku dość krótki. Niewiele osób może się pochwalić tym, że w tak szybkim czasie udało im się znaleźć pracę, a ja mogę.

Praca specjalisty jest wszystkim, na co w życiu liczyłem, bo spełnia większość moich wymagań dotyczących idealnej posady. Jedynym mankamentem są oczywiście zbyt niskie dochody, jednak mogę się pogodzić z zarobkami na poziomie 2,5 tysiąca złotych miesięcznie netto jeśli wykonuję takie zajęcie, a nie inne. Jeśli Wy nadal nie wiecie co w życiu robić proponuję zastanowić się nad pracą w kadrach.

Trudna sytuacja

Tik tak, tik tak, tik tak – powoli mkną wskazówki zegara, a ja nadal nie wiem co mam zrobić i co odpowiedzieć koledze, który zaproponował mi posadę specjalisty ds. kadrowych w swojej firmie. Cieszę się, że Marek chce mi pomóc w trudnej sytuacji, w jakiej się obecnie znajduję, jednak jednocześnie boję się korzystać z jego pomocy, bo wiem jaki Marek potrafi być trudny w pożyciu. Prawda jest taka, że wiem, że od paru lat Marek kocha się we mnie bez wzajemności i zrobiłby wszystko, żeby przekonać mnie do siebie. Oferta pracy jest podyktowana zwykłą dobrocią serca i chęcią pomocy, jednak ja jakoś nie mogę przestać myśleć, że w zamian za załatwienie pracy Marek będzie oczekiwał ode mnie jakiejś wdzięczności i nagrody. Boję się, że przyjmując ofertę pomocy utwierdzę Marka w przekonaniu, że może liczyć z mojej strony na coś więcej, aniżeli na zwykłą przyjaźń.

40Z drugiej strony moja sytuacja zawodowa jest naprawdę kiepska. Od roku poszukuję pracy, do tej pory nic nie udało mi się znaleźć, a po moich oszczędnościach nie ma już nawet śladu. Dziesięć miesięcy temu miałam na koncie odłożone 15 tysięcy złotych, a teraz zostało mi zaledwie 500 zł, za które nie wiem jakim cudem przeżyję do końca miesiąca. Nie mam się do kogo zwrócić o pomoc, bo nie mam rodziców ani żadnej bliskiej rodziny.

Propozycja Marka jest kusząca, jednak ma jednocześnie duże mankamenty. Praca specjalisty, specjalista ds. kadrowych Gliwice, byłaby dla mnie idealna, jednak może pociągnąć za sobą wiele nieprzyjemności i nieporozumień. Chciałabym znaleźć jakiś złoty środek, jednak obawiam się, że go nigdzie nie ma.

Dobre wrażenie

Praca w zawodzie specjalisty ds. kadrowości póki co przyniosła mi same pozytywne emocje i wydarzenia, z których przeogromnie się cieszę. Muszę przyznać, że jestem typem człowieka, który bardzo szybko się poddaje i rezygnuje z założonych sobie celów, dlatego pasmo sukcesów związane z nowym stanowiskiem pracy to dla mnie nie lada powód do dumy i przyczyna, dla której nadal pracuję w kadrowości. Poprzednio byłem pracownikiem firmy rekrutacyjnej, jednak tam nie szło mi na tyle dobrze, bym rozważał długotrwałą zabawę w poszukiwanie odpowiednich kandydatów dla moich klientów, specjalista ds. kadrowych Jelenia Góra.

44Z tego co się orientuję nie tylko ja jestem zadowolony z mojej pracy w tej firmie, bo również mój pracodawca uważa mnie za cenny nabytek. Cóż, pracuję bardzo rzetelnie przez osiem godzin dziennie, nie plotkuję i nie pozwalam sobie na zbytnie zażyłości z innymi pracownikami. W oczach mojego pracodawcy jestem pracownikiem idealnym i wcale nie dziwię się, że tak jest. Sam chciałbym być właścicielem firmy, w której pracowałyby osoby tak zaangażowane i kompetentne jak ja.

Nie chcę wyprzedzać faktów i opowiadać o rzeczach niepewnych, ale nic nie stoi na przeszkodzie bym powiedział Wam, drodzy Internauci, że wszelkie oznaki na ziemi i na niebie wskazują, że w branży kadrowej spędzę jeszcze kilka długich lat. Może nawet uda mi się awansować na wyższe stanowisko pracy? Zobaczymy jak to się wszystko potoczy.

Konkurs na specjalistę

Jakiś czas temu w naszym głogowskim szpitalu odbywał się konkurs na nową specjalistkę ds. kadrowych, czyli kadrową. Jako, że od paru lat nie mogę wytrzymać w jednym biurze ze swoim kierownikiem, postanowiłam wybrać się do dyrektora szpitala i zapytać czy ja, statystyk medyczny mogę ubiegać się o awans na kadrową i przeniesienie do innego działu, specjalista ds. kadrowych Głogów. Prawda jest taka, że jestem najlepszym pracownikiem w swojej komórce i zasługuję na nagrodę, choćby w postaci przeniesienia do innego działu.

41Dyrektor był szczerze zaskoczony moim pytaniem, ale bez wahania powiedział, że mam duże szanse zostać kadrową. Zasugerował mi nawet, że jeśli wezmę udział w rekrutacji to stanowisko specjalisty ds. kadrowości będzie moje. Z rozmowy z dyrektorem wyszłam zadowolona i przeszczęśliwa. Jeszcze tego samego dnia zgłosiłam swoją kandydaturę na wolny wakat i zaniosłam dyrektorowi CV. Przez kolejne dni pracy z uśmiechem na ustach czekałam chwili, w której dowiem się o zakwalifikowaniu na posadę kadrowej i przeniesieniu do innego działu. Byłam przekonana, że praca będzie moja.

Z ogromnym szokiem i rozczarowaniem przyjęłam informację, że nową kadrową w szpitalu zostałam nie ja, a jakaś młoda dziewczyna tuż po skończeniu studiów. Ponoć nowa kadrowa jest siostrzenicą burmistrza naszego miasta, z którym dyrektor szpitala żyje w dobrych stosunkach. Nic dziwnego, że moja kandydatura została odrzucona.