Wymiana prezentów

w88

Po Świętach Bożego Narodzenia zawsze przychodzi ten czas, w którym należy poważnie zastanowić się nad tym czy wszystkie świąteczne prezenty przypadły nam do gustu i czy na pewno nie można by któregoś wymienić w sklepie. Ja każdego roku mam te same problemy i rozterki, choć zazwyczaj kończą się one próbami wymiany towarów na inne. Z rodziną już jakiś czas temu umówiliśmy się, że do każdego prezentu załączamy paragony – niby odbiera to trochę magii prezentom, ale jest bardzo ekonomiczne. Praktycznie każdego roku któryś z otrzymanych prezentów idę wymienić do sklepu, bo zawsze zdarzy się ktoś, kto zupełnie nie wstrzeli się w podarek dla mnie. W tym roku chyba zdecyduję się oddać zestaw filiżanek do herbaty, który nie dość, że bardzo mi się nie podoba, to jeszcze zupełnie mi się nie przyda. Podobnych zestawów mam już dwa komplety i niestety ani jednego nie używam.

Inną opcją zamiast oddawania prezentu do sklepu jest zatrzymanie go i zostawienie dla kogoś innego. Za jakiś czas imieniny ma moja dobra przyjaciółka z pracy, która podobnie jak ja pracuje jako specjalistka ds. kadrowych Lubin. Henia zawsze lubiła się we wszelkiego rodzaju porcelanie, dlatego zestaw filiżanek może ją ucieszyć. Jeszcze zastanowię się co zrobić, na zwrot porcelany mam jeszcze pół miesiąca.

Ciekawe czy prezenty zrobione przeze mnie spodobały się wszystkim obdarowanym i czy nikt nic nie wymienił. Mam nadzieję, że w tym roku utrafiłam z podarkami.

Po urlopie macierzyńskim

Dzisiejszy dzień jest moim pierwszym dniem  pracującym po blisko rocznym urlopie macierzyńskim. Przez prawie rok przebywałam w domu z moją maleńką córeczką i przez rok tęskniłam do pracy zawodowej. Macierzyństwo jest cudownym okresem, jednak po tak długim odpoczynku od pracy człowiekowi chce się wrócić do aktywności zawodowej i przypomnieć sobie jak to było, gdy miało się jeszcze mnóstwo wolnego czasu, a rozwój zawodowy stał na pierwszym miejscu.

35Bardzo obawiałam się powrotu, bo nie wiedziałam jak to będzie i czy uda mi się od razu przyzwyczaić do pracy. W końcu przez rok nie pracowałam zawodowo i na pewno co nieco zapomniałam. Przez rok zastępowała mnie jakaś dziewczyna zatrudniona na zastępstwo, która wypełniała wszystkie obowiązki specjalisty ds. kadrowych (specjalista ds. kadrowych Łódź). Trochę bałam się, że moja zastępczyni okaże się lepsza ode mnie, dlatego pracodawca zdecyduje się ją zostawić na moim stanowisku, jednak tak się na szczęście nie stało.

Dzisiejszy dzień był przepełniony miłymi spotkaniami i ciepłymi słowami słyszanymi z ust współpracowników. Wszyscy gratulowali mi zdrowej córki i wszyscy twierdzili, że stęsknili się za moją obecnością w biurze. Ich słowa były niczym miód na moje serce, bo nie liczyłam na tak ciepłe powitanie. Cały dzień minął mi bardzo szybko i choć cieszę się, że wróciłam do pracy, to i tak z wielką radością wróciłam do domu i wzięłam córkę w ramiona. Stęskniłam się za nią bardzo, bardzo mocno!

Pomoc rodzinie

Grażyna, żona mojego brata przez długi czas pozostawała bez pracy, co spędzało sen z powiek całej naszej rodzinie. Bartek nie raz dzwonił do mnie wieczorami i żalił się, że jego żona, mimo ukończenia dobrego kierunku studiów i kilku lat doświadczenia w zawodzie nie może znaleźć zatrudnienia na terenie Elbląga. Rozumiałem Bartka, jednak jego ciągłe telefony i narzekania powoli przyprawiały mnie o mdłości i lekkie zniecierpliwienie. Chcąc jak najszybciej uwolnić się od narzekań brata, postanowiłem podjąć jakieś zdecydowane akcje, nawet jeśli miały być trudne do realizacji. Wszystko dla zdrowia psychicznego i odrobiny spokoju.

33Dla Bartka, dla jego żony i w znacznej mierze dla siebie odnowiłem znajomość z koleżanką ze studiów, która obecnie jest zatrudniona jako specjalistka ds. kadrowych Elbląg. Skoro Małgosia pracuje w kadrach to musi wiedzieć czego wymagają pracodawcy. Może akurat w jej firmie potrzeba kogoś po filologii angielskiej – pytając nic nie tracę.

Małgosia była bardzo zdziwiona moim telefonem, jednak po wytłumaczeniu jej swojej sprawy od razu zdecydowała się mi pomóc. Zaprosiła Grażynę na rozmowę do siebie do biura, po której miała powiedzieć coś więcej na temat jej szans na zdobycie pracy.

Na rozmowę Grażyna wybiera się jutro i nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, to przynajmniej mam świadomość, że się zaangażowałem i próbowałem pomóc bratu i jego żonie.

Bezcenna pomoc

Uważam się za wielkiego szczęściarza, skoro moja własna siostra pracuje jako specjalistka ds. kadrowych Kraków, w związku z czym dokładnie wie czego pracodawcy wymagają od kandydatów oraz jak sporządzić dokumenty aplikacyjne, które zagwarantują zakwalifikowanie na rozmowę kwalifikacyjną. Nie każdy posiada przywilej posiadania wśród swoich znajomych tak dobrego specjalisty, a ja staram się na bieżąco wykorzystywać wiedzę i umiejętności Hani.

32Hania w swoim zawodzie pracuje od ponad pięciu lat, dlatego uważam ją za wyrocznię w sprawach rekrutacyjnych. Jeśli Hanka powie, że coś ma być zrobione tak, a nie inaczej, to ja uważam to za świętość. Dzięki jej radom już parę razy udało mi się osiągnąć rekrutacyjny sukces i zostać zaproszonym na rozmowę kwalifikacyjną, nawet jeśli mój profil zawodowy zupełnie nie zgadzał się z wymaganiami pracodawcy.

To właśnie dzięki Hani i jej cennym radom zostałem zatrudniony w krakowskim oddziale pewnego dużego banku na stanowisku doradcy klienta. Pewnie jako jeden z niewielu kandydatów nie miałem doświadczenia w pracy w banku, jednak zastosowawszy się do porad siostry zapewniłem sobie kwalifikację na drugi etap rozmów kwalifikacyjnych, a następnie wygrałem cały proces. Jeśli macie możliwość skorzystania z porady specjalisty ds. kadrowych lub innego rekrutera, to nie wahajcie się pytać. W celu zdobycia upragnionej posady trzeba się imać wszelkich możliwych chwytów i sposobów.

Mówić czy nie?

Wczoraj cały wieczór zastanawiałem się czy powiedzieć rodzicom, że właśnie straciłem pracę specjalisty ds. kadrowych. Może Wam się wydawać inaczej, ale podjęcie odpowiedniej decyzji było trudne, bo wiązało się z przyjęciem do wiadomości możliwości zaistnienia wielu różnych reperkusji. Każda decyzja, jakiejkolwiek bym nie podjął, miałaby swoje następstwa, bardzo trudne do przewidzenia, dlatego wybór polegał tu na zidentyfikowaniu mniejszego zła i wyborze właśnie jego.

25Z jednej strony, zatajenie informacji o utracie pracy byłoby dla rodziców mniej bolesne. Nie musieliby się przejmować moim losem i martwić o swojego jedynego syna, specjalista ds. kadrowych Chorzów. O całej sprawie powiedziałbym im dopiero wtedy, gdybym znalazł nową pracę.  Zakładając oczywiście, że pracę tę znalazłbym dość szybko i nie musiał prosić rodziców o pomoc w utrzymaniu. Moje oszczędności wystarczą na co najwyżej dwa miesiące, dlatego w tym czasie musiałbym znaleźć  nową pracę.

Z drugiej strony okłamywanie rodziców i mówienie, że wszystko jest w porządku, gdy takie nie jest, zupełnie nie leży w mojej naturze. Nie pamiętam kiedy ostatnio okłamałem rodziców – chyba było to w ósmej klasie szkoły podstawowej, gdy poszedłem na randkę z koleżanką z klasy, a rodzicom powiedziałem, że idę do kolegi pograć na komputerze. To małe kłamstwo nigdy się nie wydało, jednak przez długi czas czułem się z nim bardzo źle. Dopiero kilka lat temu przyznałem się rodzicom, że wtedy poszedłem z Luizą na spacer, pocałowałem ją w rękę i uciekłem do domu wystraszony. Moja opowieść wzbudziła wiele śmiechów i radości.

Złe informacje

Na imieninach u mojej babci, Danuty, spotkała się ostatnio cała rodzina, nawet ta, której nie widziałem od ponad dwóch lat. Swego czasu miałem świetny kontakt ze swoim kuzynem, Radosławem, jednak gdy obaj poszliśmy na studia do różnych miast, nasza braterska relacja uległa rozluźnieniu, by w końcu przerodzić się w chłodną uprzejmość. To właśnie Radka nie widziałem od dwóch lat, a o jego życiu wiedziałem tylko to, co opowiadała mi babcia. Babcia poinformowała mnie kiedyś, że Radek zatrudnił się jako kierowca. Zdziwiłem się wtedy bardzo, bo kuzyn nigdy nie wspominał, że marzy mu się praca za kierownicą. Radek poszedł na studia administracyjne, bo ponoć chciał pracować w biurze, a nie jeździć TiRami po całej Europie.

23Na imieninach u babci w końcu nadarzyła się okazja do spokojnej rozmowy między naszą dwójką. Okazało się, że babcia, trochę przygłucha, źle usłyszała słowa Radka, a czego nie usłyszała, to sama sobie dopowiedziała. Okazało się, że Radek nie pracuje w zawodzie kierowcy, a kadrowca, dokładniej specjalisty ds. kadrowych (specjalista ds. kadrowych Gorzów Wielkopolski).  Ucieszyłem się, że kuzyn nie zarzucił swoich planów i udało mu się zrealizować swoje marzenia.

Na imieninach obiecaliśmy sobie, że czas odnowić stare relacje i zacząć się sobą interesować. Głupio by było, gdyby babcia znowu coś namieszała, a my jej uwierzyli. Przecież w dzisiejszych czasach skontaktowanie się z drugą osobą zajmuje zaledwie kilka sekund.

Tajemnica siostry

Moja siostra była ostatnimi czasy wyjątkowo tajemnicza, co jest do niej zupełnie niepodobne. Cała nasza rodzina już dawno przyzwyczaiła się, że z zachowania Karoliny można czytać jak z otwartej książki, dlatego gdy ostatnio zaczęła mieć przede mną jakieś tajemnice poważnie się zmartwiłam. Nigdy wcześniej nie miałyśmy między sobą żadnych tajemnic, bo choć dzielą nas trzy lata różnicy, to jesteśmy kochającymi się siostrami, które potrafią i na siebie nakrzyczeć, i wesprzeć w bardzo trudnych sprawach. Sami rozumiecie, że zachowanie siostry mogło mnie zmartwić.

20Wiele razy próbowałam dowiedzieć się co skrywa Karola, jednak za każdym razem gdy poruszałam tę drażliwą kwestię, siostra od razu uciekała do innego pokoju lub zbywała mnie machnięciem ręki. Twierdziła, że nic nie zataja, a ja mam jakieś omamy. Ja jednak nie dałam się zwieść i postanowiłam na własną rękę odkryć tajemnicę siostry, co w praktyce okazało się niemożliwe. Karolina zapobiegawczo zmieniła sobie hasło do skrzynki email, bo poprzednie bardzo dobrze znałam. Zablokowała też swój telefon pinem, którego nie mogłam rozszyfrować. Wszystko to wydawało mi się bardzo podejrzane i strasznie mnie martwiło.

Tajemnica przestała być tajemnicą gdy w końcu Karolina zdecydowała się o wszystkim powiedzieć. Okazało się, że od miesiąca bierze udział w rekrutacji do działu kadr i właśnie została zatrudniona jako specjalista ds. kadrowych Toruń. Nie chciała nam nic powiedzieć, bo chciała nam zrobić niespodziankę!

Nieprawidłowy podział obowiązków

Z ciężkim sercem opuszczałam dziś rano swoje mieszkanie, bo nie mogłam się pogodzić z faktem, że ja muszę wychodzić do pracy, podczas gdy mój mąż śpi sobie w najlepsze i niczym się nie przejmuje. Nie jestem osobą, która łatwo się poddaje lub załamuje, jeśli jednak przez kilka miesięcy jest się jedynym żywicielem rodziny, niektóre obowiązki zaczynają cię przerastać i masz pretensje do losu i do całego świata. Na stanowisku specjalisty ds. kadrowych zatrudniłam się na jakiś czas, reagując na prośbę koleżanki, która potrzebowała tego typu pracownika w swojej firmie i praca ta miała być tylko tymczasowym zajęciem. Nie jestem stworzona do pracy zawodowej, choć ukończyłam studia wyższe i zdobyłam jakieś tam doświadczenie. To mój mąż zawsze odpowiadał za zarobki i utrzymanie rodziny, a ja mogłam się poświęcić pielęgnowaniu wartości rodzinnych i dbaniu o dom. Lubiłam to, lubię i bardzo chciałabym do tego wrócić, specjalista ds. kadrowych Bydgoszcz.

15Niestety, mniej więcej w miesiąc po podjęciu przeze mnie pracy zawodowej z pracą mojego męża zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy, w konsekwencji których Norbert został bez pracy. Porażka trochę go załamała, jednak na początku miał ambicję szybkiego znalezienia nowego pracodawcy. Gdy to mu nie wychodziło, mąż powoli zaczął zamykać się w sobie i zarzucać próby znalezienia pracy. Teraz, pięć miesięcy po utracie stanowiska mój mąż nawet palcem nie kiwnie, by znaleźć ofertę pracy czy wysłać CV. Jestem na niego przeogromnie zła, bo ja też mam już dość swojej pracy i chciałabym wreszcie wrócić do domu.

Chore dziecko

Dzisiaj niestety nie udało mi się dotrzeć do firmy, w której pracuję jako specjalista ds. kadrowych Szczecin, ponieważ w nocy moja mała córka dostała jakiegoś ataku duszności kaszlu, dlatego od razu zawieźliśmy ją do szpitala licząc, że lekarze coś na to pomogą. Od trzeciej nad ranem siedzimy więc w szpitalu i czekamy na jakąkolwiek informacje. Na razie lekarze nie wiedzą co dolega Lidii i skąd wziął się ten nagły kaszel. Atak już się nie powtórzył, a córka od trzeciej w nocy nie zakaszlała ani razu, chociaż w nocy prawie się udusiła.

12Sami rozumiecie, że w takiej sytuacji praca zawodowa nie jest najważniejsza. Nie wyjdę z tego szpitala dopóki nie dowiem się co jest Lidce i jak można jej pomóc. Wystarczająco dużo nasłuchałem się ostatnio o lekarzach, którzy nie potrafili pomóc chorym dzieciom, dlatego mam zamiar wyegzekwować wszystko, co mi się należy. Pracuję w oparciu o umowę o pracę, odprowadzam składki zdrowotne, dlatego powinienem dostać wszelką niezbędną pomoc.

Jeśli będzie trzeba jestem nawet w stanie sam przewieźć Lidkę do jakiegoś lepszego szpitala w Szczecinie. Mogę nawet pojechać do Warszawy, o ile tam mi pomogą. Na razie jestem jednak zmuszony czekać na wyniki badań i mieć nadzieję, że lekarze z tego szpitala poradzą sobie z przypadkiem mojej córki. Na razie widzę, że każdy się stara określić przyczynę ataku kaszlu i duszności, jednak wszystkie dotychczasowe hipotezy się nie potwierdziły.