Niczym Sherlock

Nie wiem czy to prawda, ale koleżanka z firmy powiedziała mi ostatnio, że nasz nowy specjalista ds. kadrowych Sosnowiec jest ponoć w bliskim związku uczuciowym z kierowniczką działu kadr, co miałoby poniekąd tłumaczyć dlaczego dostał pracę u nas w firmie. Ja sama pracuję jako kadrowa, dlatego postanowiłam wziąć pod lupę zachowanie Sebastiana i Kasi i dowiedzieć się czy naprawdę łączy ich coś więcej niż zawodowa uprzejmość.

39Moim ulubionym serialem jest Sherlock, dlatego niczym tytułowy bohater postanowiłam przeprowadzić własne śledztwo i rozwiązać zagadkę. Nie posiadam takiego zmysłu obserwacji jak Sherlock Holmes, jednak staram się być dobrą następczynią swojego idola i postępować tak, jak na dobrego detektywa przystało, czyli nie rzucać się w oczy swoim śledztwem. Nikomu nie powiedziałam o swojej tajnej misji, bo nie chcę, żeby ktoś doniósł na mnie kierowniczce. Tylko tego by mi brakowało, żeby podpaść Katarzynie i zostać wydaloną z pracy.

Moje prywatne śledztwo trwa już trzy dni, jednak na razie w tym czasie nie udało mi się niczego odkryć. Zapewne wszystko dlatego, że w ciągu wspomnianych trzech dni nie było kierowniczki w pracy, bo miała urlop. Ciężko jest śledzić relacje dwóch osób, gdy jednej z nich nie ma w pracy.

Na szczęście Katarzyna wraca do biura w poniedziałek, więc wtedy na pewno pojawi się przełom w sprawie! Jeszcze nie wiem jak uda mi się odkryć naturę związku Kasi i Sebastiana bez narażania swojej osoby, ale na pewno jakoś to zrobię. Sherlocku, byłbyś ze mnie dumny!

Po poradę

Nasza kadrowa jest kobietą, do której można pójść ze wszystkimi swoimi troskami i problemami i liczyć na to, że zostanie się wysłuchanym, pogłaskanym i pocieszonym. Pani Renia to kobieta o gołębim sercu, która niejednemu pracownikowi naszej firmy pomogła dobrą radą i ciepłym słowem. Nie wiem skąd się wzięła tradycja żalenia się pani Reni, bo gdy ja dołączyłem do pracowników naszej firmy ten zwyczaj już dawno istniał i był kultywowany.

45Pani Renia pracuje jako specjalistka ds. kadrowych Grudziądz i choć zawsze ma dużo obowiązków i zadań do wykonania, nie ma opcji by nie znalazła chwili czasu dla załamanego kolegi lub koleżanki z pracy, którzy potrzebują chwili spokoju i wdzięcznego ucha do wysłuchania wszelkich problemów. Pani Renia jest naprawdę świetną słuchaczką – nie przerywa, ale słucha z uwagą i daje wyraz temu, że nas rozumie i nas współczuje. Co najważniejsze, na koniec każdej „sesji terapeutycznej” pani Renia jest  w stanie udzielić jakiejś cennej rady, która jest dobrze przemyślana i zawsze ma trochę sensu.

Gdy podejmowałem pracę w firmie obiecałem sobie, że nigdy nie zniżę się do poziomu swoich kolegów z firmy i nie pójdę do pani Renaty po poradę, jednak oczywiście w postanowieniu tym nie wytrzymałem. Do tej pory na poważnej rozmowie z naszą firmową psycholożką byłem już trzy razy i po każdym spotkaniu czułem się lepiej. Myślę, że pani Renia powinna założyć własną poradnię psychologiczną. Na pewno miałaby wielu klientów.

Przydatne plotki

Ostatnio, w drodze między jednym działem a drugim, przez przypadek podsłuchałam rozmowę swoich dwóch koleżanek, które plotkowały na temat nowego specjalisty kadrowego, który pracę w naszej firmie rozpoczął dwa tygodnie temu. Nie jestem plotkarą, jednak lubię wiedzieć o wszystkim, co się dzieje w firmie, dlatego pod pozorem zbierania rozsypanych kartek stanęłam nieopodal koleżanek, w miejscu niedostępnym dla ich wzroku, i podsłuchiwałam ich rozmowy. Gdyby ktoś wtedy zobaczył w jak wolnym tempie zbieram rozrzucone materiały, na pewno od razu zorientowałby się, że coś jest nie tak, jednak akurat wtedy nikt nie przechodził korytarzem i nikt nie mógł mnie nakryć. Miałam więc parę minut na ostrożne podsłuchiwanie rozmowy.

9Dzięki tej chwilowej przerwie od pracy dowiedziałam się, że nowy specjalista ds. kadrowych Tychy jest podobno znajomym samego właściciela firmy. Jeśli tak jest naprawdę, to by tłumaczyło dlaczego tak młody chłopak został zatrudniony na tak odpowiedzialnym stanowisku. Nie zaglądałam panu Tomaszowi w metrykę, ale na pewno nie ma więcej niż 27 lat. Wygląda na 18, jednak tyle na pewno nie ma, bo ponoć skończył logistykę i studia podyplomowe z HR. Z drugiej strony logistyka i HR? Kto wybiera tak różne kierunki nauczania? Przecież to się ma jak pies do jeża.

Nikomu nie powiem czego się dowiedziałam, a jedynie zapamiętam każde słowo z rozmowy koleżanek i w razie czego kiedyś je wykorzystam. Nigdy nie wiadomo kiedy taka cenna wiedza może się okazać pomocna.