Nic się nie robi

Kadry to u nas w firmie nic innego jak jedna wielka kawiarenka, w której spotykają się ludzie i rozmawiają na wszystkie możliwe tematy. Panie kadrowe i inni specjaliści ds. kadrowych w naszym przedsiębiorstwie nie mają chyba nic do roboty, bo kiedy do nich nie zajrzę tak zawsze zapraszają mnie na kawę i zagadują – byle tylko nie musieć udawać, że pracują, specjalista ds. kadrowych Ełk.

z88Jestem przekonany, że w firmie prywatnej takie nieróbstwo by nie przeszło, jednak w przedsiębiorstwie państwowym wszystko jest możliwe. Każdy, kto kiedykolwiek pracował w jakimś urzędzie wie czym pachnie praca w tego typu instytucji. Oczywiście, są osoby, które wykonują ogrom pracy, jednak są też działy, w których pracy jest niewiele, a pracowników multum. Takim właśnie działem jest u nas dział kadr.

Gdy tak patrzę na bananowe życie kadrowych żałuję, że nie postarałem się wcześniej o przeniesienie do tego działu. Teraz nie musiałbym przyjmować niezadowolonych petentów i walczyć z ogromem dokumentacji. Nie mam szans na zmianę swojego zawodowego losu, dlatego muszę przestać „gdybać” i wrócić do pracy. Zbyt długie siedzenie przed komputerem nie służy dobrze mojej pracy.

Praca i obowiązki

Jako specjalista ds. kadrowych Ruda Śląska zajmuję się nie tylko rekrutacją nowych pracowników, ale również organizacją szkoleń zawodowych, jakie odbywają w ramach podejmowania nowej pracy. Wydaje mi się, że to drugie zajęcie lubię o wiele bardziej, bo pozwala mi zrealizować swoje dziecięce marzenia o zostaniu nauczycielem. W końcu, prowadząc kursy i szkolenia, jestem wykładowcą, instruktorem, a więc i nauczycielem wszystkich szkolonych.

36Obecnie prowadzę szkolenie dla nowych specjalistów ds. sprzedaży, jakich moja firma zatrudniła. Specjalistów tych jest jedynie dwóch, jednak ja i tak muszę wykonywać swoje obowiązki w 100%. Moim zadaniem jest przekazanie im niezbędnej do pracy wiedzy i nawet jeśli oni nie mają ochoty słuchać moich wywodów, to ja i tak muszę im wszystko powiedzieć, przekazać i zaznaczyć. Na tym opiera się moja praca, a ja chcę swoje obowiązki wykonywać jak najlepiej.

Szkolenie zajmuje aż cztery dni po osiem godzin dziennie, dlatego przez ten czas resztę moich obowiązków przejmują inni pracownicy działu kadr. Chcąc, by efektywność pracy była wysoka, musimy współpracować i działać na naszą wspólną korzyść.

Ktoś mnie ostatnio zapytał czy nie myślę o zmianie pracy. Nie, na razie nie przyszło mi to do głowy, choć nie wykluczam, że w przypadku braku perspektyw awansu pomyślę o zmianie pracodawcy. Póki co staram się jednak o tym nie myśleć.

Nieplanowane wolne

29Dzisiejszy dzień w pracy, który zapowiadał się wyjątkowo parszywie okazał się być jednym z lepszych w ciągu ostatniego miesiąca. Wszystko dlatego, że mniej więcej o godzinie 9.00 rano nagle padło zasilanie w całym biurze. Szybka kontrola wykazała, że w związku z jakimiś naprawami prowadzonymi nieopodal firmy przez pół dnia nie będzie prądu. Nasze biuro nie posiada zapasowego generatora prądu, dlatego wszyscy pracownicy zostali przymusowo wysłani do domu. Bez komputerów, telefonów i światła efektywność pracy byłaby znikoma, a pracownicy zanudzili się na śmierć. Ja, specjalista ds. kadrowych Rybnik, w swojej pracy non stop korzystam z komputera, dlatego jego brak oznacza dla mnie koniec pracy.

Teraz siedzę w autobusie komunikacji miejskiej i wykorzystuję czas podróży od pracy do domu na napisanie tego właśnie postu. Nierzadko zdarzają się takie dni, jak dziś, dlatego postanowiłem wykorzystać okazję i napisać, że praca w kadrach potrafi być od czasu do czasu zaskakująca, nawet jeśli to zaskoczenie jest wynikiem działania osób i czynników trzecich. Cieszę się, że jadę już do domu, jednak jednocześnie wiem, że dzisiejsze nieróbstwo przyjdzie mi odpracować w postaci godzin dodatkowych. A co tam, grunt, że teraz nie muszę pracować. Jak wrócę do domu, to pierwsze co zrobię, to położę się spać. Jestem okropnie zmęczony i marzę o krótkiej drzemce.

Nabór w firmie

Jako specjalista ds. kadrowych Białystok jestem odpowiedzialny za rekrutację nowych pracowników do firmy, dlatego to w mojej gestii leży organizacja naboru na stanowisko asystentki pana prezesa. Ja muszę przygotować ofertę pracy, zamieścić ją w Internecie i przesegregować wszystkie nadesłane zgłoszenia. Dopiero na etapie rozmów kwalifikacyjnych do głosu dochodzi prezes, który ostatecznie wybierze sobie asystenta. Do tego czasu wszystkie sprawy rekrutacyjne spoczywają na moich barkach. Uch, czuję, że kolejne dwa tygodnie będą wyjątkowo ciężkie i bardzo pracowite.

24Dzisiaj po południu, po wypełnieniu najpilniejszych obowiązków zredaguję jakieś ładne ogłoszenie o naborze i zamieszczę je na kilku stronach  internetowych. Może nawet pokuszę się o przesłanie informacji o naborze do lokalnej gazety publikującej oferty pracy. Od jutra będzie mnie czekało mnóstwo roboty z selekcją kandydatów i kandydatek. Z doświadczenia wiem, że nie należy czekać do końca dnia z segregacją nadesłanych dokumentów, bo lepszym i bardziej efektywnym sposobem pracy jest bieżąca selekcja. Pod koniec dnia, widząc liczbę przesłanych zgłoszeń możemy się zrazić i uprzedzić, przez co nie poświęcimy odpowiednio dużej ilości czasu na wybór najlepszych kandydatów.

Prezes nie ma żadnych specyficznych wymagań co do przyszłego asystenta. Nie obchodzi go czy będzie to kobieta czy mężczyzna, ważne, żeby posiadał odpowiednie kompetencje i kwalifikacje. Jest to z jednej strony dobre, bo daje szasnę na pracę dużej liczbie osób, a z drugiej złe – ja mam o wiele więcej pracy do wykonania.

Dobre wrażenie

Praca w zawodzie specjalisty ds. kadrowości póki co przyniosła mi same pozytywne emocje i wydarzenia, z których przeogromnie się cieszę. Muszę przyznać, że jestem typem człowieka, który bardzo szybko się poddaje i rezygnuje z założonych sobie celów, dlatego pasmo sukcesów związane z nowym stanowiskiem pracy to dla mnie nie lada powód do dumy i przyczyna, dla której nadal pracuję w kadrowości. Poprzednio byłem pracownikiem firmy rekrutacyjnej, jednak tam nie szło mi na tyle dobrze, bym rozważał długotrwałą zabawę w poszukiwanie odpowiednich kandydatów dla moich klientów, specjalista ds. kadrowych Jelenia Góra.

44Z tego co się orientuję nie tylko ja jestem zadowolony z mojej pracy w tej firmie, bo również mój pracodawca uważa mnie za cenny nabytek. Cóż, pracuję bardzo rzetelnie przez osiem godzin dziennie, nie plotkuję i nie pozwalam sobie na zbytnie zażyłości z innymi pracownikami. W oczach mojego pracodawcy jestem pracownikiem idealnym i wcale nie dziwię się, że tak jest. Sam chciałbym być właścicielem firmy, w której pracowałyby osoby tak zaangażowane i kompetentne jak ja.

Nie chcę wyprzedzać faktów i opowiadać o rzeczach niepewnych, ale nic nie stoi na przeszkodzie bym powiedział Wam, drodzy Internauci, że wszelkie oznaki na ziemi i na niebie wskazują, że w branży kadrowej spędzę jeszcze kilka długich lat. Może nawet uda mi się awansować na wyższe stanowisko pracy? Zobaczymy jak to się wszystko potoczy.

Przebieg procesu rekrutacyjnego

Zatrudniająca mnie firma prowadzi obecnie nabór na stanowisko managera działu handlowego, dlatego ja, specjalista ds. kadrowych Tarnów, razem z moim zespołem jestem odpowiedzialny za perfekcyjną organizację rekrutacji i kontrolę wszelkich spraw związanych z zatrudnieniem nowego pracownika. Jestem specjalistą i takie są moje zadania, choćby nie wiem jak bardzo mi się nie podobały.

6Od paru dni nasz mały dział ma zwiększoną liczbę zadań do wykonania, jako, że oprócz typowych obowiązków, musimy jeszcze przejrzeć wszystkie nadesłane podania o pracę, wyselekcjonować najlepszych kandydatów i umówić ich na rozmowy kwalifikacyjne. W rozmowach będę jak zwykle uczestniczył ja, jeszcze jeden pracownik mojego zespołu i ktoś z działu handlowego. Gdy rozpoczną się spotkania rekrutacyjne na pewno przez długi czas nie zaznam spokoju w pracy, bo rozmowy będą następowały jedna po drugiej, by jak najszybciej je wszystkie przeprowadzić. Po pierwszym etapie rozmów trzeba będzie zrobić notatki z każdego spotkania, wprowadzić je do komputera i skatalogować. Na podstawie notatek i indywidualnych odczuć komisji wybierzemy kilka osób, które zostaną zakwalifikowane na drugi, i zarazem ostatni, etap rekrutacji. Te spotkania będą wyglądały zupełnie inaczej, ponieważ będą bardziej szczegółowe i skupione na przetestowaniu danego kandydata i sprawdzeniu jego przydatności na oferowanym stanowisku pracy.